Tartak

Utworzono: 10 maj 2017 Odsłony: 590

Tartak

 Kiedy ktoś planował na przełomie wieków XIX i XX założyć tartak wraz z budynkami gospodarczymi i mieszkalnymi oraz wyposażyć go w odpowiednie instalacje (wyposażenie), musiał przy wyborze lokalizacji (działki) brać pod uwagę dwie najważniejsze rzeczy:
a) wielkość działki i posiadać informację czy przyległe tereny pozwolą na rozbudowę i powiększenie działalności
b) infrastrukturę kolejową (istniejące połączenie kolejowe).
Starannie wybrany i nadający się do tego celu teren został znaleziony w roku 1901 przez Pan Fridrich Stellinga w gminie (w pobliżu) Derschau. Teren ten znajdował się bezpośrednio przy linii kolejowej Oppeln – Derschau – Chronstau – Malapane.
Teren o dużej powierzchni w okolicy, która nie była jeszcze zabudowana zaoferował „Kolonista” Giesa na działce nr 20 oraz „Miejscowy” Michalski (patrz plan). Dużą powierzchnię do składowania jak i rozładunku drewna dał do dyspozycji Skarb Państwa. Chodziło o działkę która była użytkiem leśnym. Wkrótce po założeniu zakładu, jako dowód własności naniesiono szczegółowy wpis w rejestrze gruntów z odpowiednim numerem. Znajdujemy tutaj akapit nr. 108 (der Mutterrolle (Liegenschaftsbuch des Katasters ) gdzie Pan Stelling Fridriech - Kupiec, widnieją na pierwszym miejscu.
Później, dochodziło do zmiany właściciela co zostało odnotowane w rejestrze Katastralnym: 1913 Gunther Wilhelm 1919 Bach Hermamm, Właściciel tartaku 1920 Czech Franz właściciel zakładu ¾ und Czech alexander ¼ udziałów 1923 Winkler Berthold, handlarz drewna w Oppeln.
Tartak który przerabiał drewno tartaczne na deski i łaty wpływał na rozwój gospodarczy całej okolicy (Gemeinde). Wielu mieszkańców znalazło tutaj prace. Ponieważ rozwój maszyn parowych które miały zastosowanie w wielu dziedzinach techniki powodował znaczny wzrost produkcji, zaraz po I wojnie światowej na tartaku zamontowano „Lokomobilę”. Od tej pory traki były napędzane siłą pary. Przez długi czas zakład posiadał 2 szybkobieżne i 2 normalne traki które miały wydajność 12 000 m3 (fm).
Zatrudniano 56 pracowników, 2 majstrów, 4 biuralistów. W tej liczbie znajdowało się 34 angielskich jeńców wojennych. Często widzieliśmy młodych chłopaków którzy transportowali cale pnie na wozach poruszających się po szynach, ku 'kołyszącym” się tam i z powrotem trakom które „przecierały” tarcice.
Kiedy Thomas Wrzod, mieszkaniec Derschau opuszczał w 1910 roku szkołę, znalazł w nowo powstałym zakładzie płatną pracę. Wynagrodzenie za godzinę pracy było bardzo niskie. Otrzymywał on wówczas około 1.70 Rm za dzień. Przy 10 godzinnym dniu pracy było pół godziny na śniadanie i godzinna przerwa obiadowa. Ówczesne warunki pracy niebyły najlepsze co obrazowały: niewystarczająca ilość sanitariatów, wysoki poziom hałasu i brak urządzeń ochronnych podnoszących bezpieczeństwo pracy. Kto w tamtych warunkach nie chciał pracować był natychmiast zastępowany przez nowych pracowników gdyż nie obowiązywał żaden okres wypowiedzenia.
Pan Winkler wydał postanowienie budowy dużego pomieszczenia dla pracowników które, miało służyć jako sala zebrań dla „załogi”. Sytuacja gospodarcza była dobra i „Państwo” w latach 1932-1939 wsparło rozbudowę zakładu udzielając pomocy finansowej. Tak też Pan Winkler zainwestował w murowany budynek, przyległy do budynku majstrów. Następnie budynek rozbudowano dla angielskich jeńców wyposażając go w kuchnię, sypialnie i łazienki. Pomieszczenie dla wartowników znajdowało się na zewnątrz budynku.
Jeńcy którzy tutaj pracowali mieli wspólne mieszkanie a warunki były względnie dobre. Mieszkańcy wspominają: Widziało się, że są to "Kumple", którzy dzielą się wszystkim i dbają jeden o drugiego. Jeśli okazywali jakąś uprzejmość mogli liczyć na uprzejmość z naszej strony. „Regularna” praca zapobiegała izolacji i osamotnieniu wśród nich na szeroką skalę. Ostatecznie wiedzieli , że ich „praca” (sytuacja) jest tymczasowa i że znowu wrócą do swojej ojczyzny. Znali swoje prawa i posiadali dostateczne umiejętności językowe żeby to wykorzystać.

budynek na terenie tartaku w którym byli zakwaterowani lotnicy angielscy

„Na terenie zakładu oprócz willi właściciela znajdował się budynek biurowy, budynek majstrów i sześciorodzinny budynek mieszkalny - dla pracowników biurowych zakładu. Później mieszkały tam również inne rodziny.
Ja na przykład wynająłem 1.11.1940 mieszkanie na I piętrze, które składało się z 2 pokoi, kuchni, korytarza, łazienki i piwnicy.

Zdjęcie które zostało zrobione w 1977 roku pokazuje wielorodzinny budynek mieszkalny który był niedostatecznie konserwowany, co wraz z upływem czasu ujemnie wpływało na jego stan techniczny. Tutaj mieszkałem wraz moją rodziną do dnia 19 stycznia 1945 kiedy musieliśmy się „wynieść”. Po drugiej stronie piętra mieszkała moja siostra.
Pan Berthold Winkler prowadził zakład do wyjazdu w 1945 roku. Jemu należy zawdzięczać to że zakład rozwinął się gospodarczo i reprezentował wysoki poziom i jakość produkcji. Pan Winkler był na tyle zdeterminowany że po dalszej rozbudowie, przemyślanej modernizacji i zmianie na lepsze metody pracy , uczynił zakład najlepszym i największym w całym rejonie Oppeln.”
Później cała nieruchomość, która była zarejestrowana w rejestrze katastralnym pod nr. 1245/24 został przekazana państwu polskiemu. Po wojnie Pan Winkler otworzył w Bayreuth przy Weiherstrase nr.3 Zakład „Przecieranie-heblowanie-obróbka drewna”. Była to mocna gospodarczo firma, z punktu widzenia pracowników bezpieczna i odporna na kryzysy.
Przy Panu Winklerze pozostała rodzina Fleischer wraz z siostrzenicą Hildą Radimerski. Także Luzie Michen z Fallmirowitz , która przez 12 lat pracowała w „gospodarstwie” Państwa Winkler, wkrótce po wyjeździe dołączyła do rodziny Winkler.
Na zdjęciu małżeństwo Winkler Foto Herr Berthold Winkler Foto Frau Charlotte Winkler Pan Berthold Winkler Pochodził z Podewils - „wsi osadniczej”w Powiecie Oppeln. Uległ nieszczęśliwemu wypadkowi własnym samochodem. Zmarł 4.03.1977 w wieku 85 lat. Pani Charlotte Winkler urodzona w 1903 roku we Wrocławiu zmarła w 1971. Miała jedną córkę o imieniu Renate.