Trędownika na szczęście mogę zbierać w swojej okolicy – rośnie przy drodze leśnej. Na zdjęciu
Trędownik bulwiasty (Scrophularia nodosa L.) to jednak bardzo cenna roślina, jedna z najlepszych roślin miododajnych, posiadająca bardzo cenne właściwości lecznicze, a do tego bezpieczna w stosowaniu.
Roślina ta jest europejskim odpowiednikiem hakorośli rozesłanej pochodzącej z południowo-wschodniej Afryki.
Obydwie rośliny zawierają bowiem glikozydy irydoidowe, w tym przede wszystkim harpagozyd stąd ich skuteczność w leczeniu chorób skóry (pokrzywek, atopii, ran) i bóli stawów. Trędownik zwiera również inne irydoidy (aukubinę, katalpol), flawonoidy (diosminę, hesperydynę) i kwasy fenolowe. Co ciekawe diosmina została wyodrębniona w 1925 r. właśnie z trędownika.
Wg dr Różańskiego ziele trędownika leczy m.in. stany zapalne skóry, kości, stawów i błon śluzowych, bóle mięśni i stawów, kontuzje, stłuczenia, zwichnięcia, stany zapalne oczu oraz piersi (okłady, picie naparu). Wewnętrznie stosuje się go jako środek żółciopędny, rozkurczowy i ochronny na miąższ wątroby.
Z trędownika możemy przygotować macerat na occie (1 cz. ziela należy zalać 5 cz. octu jabłkowego, macerować ok. 8 dni, codziennie mieszając, po czym przelać i przechowywać w ciemnym miejscu). Ocet może posłużyć do okładów na zwichnięcia i stłuczenia oraz na skórę np. na przy zmianach alergicznych (np. po poparzeniu pokrzywą) czy też po ukąszeniu owadów.
Przygotowałam sobie napar z trędownika i o dziwo nie był tak niedobry jak by się wydawało (tylko lekko gorzki). Jak zacznie kwitnąć przygotuję sobie maść trędownikowo-żywokostową.
Spróbujcie rozetrzeć liście trędownika i natrzeć nimi miejsca, w których najbardziej się pocimy – zioło świetnie zabezpieczy nasze ciało przed komarami, kleszczami i innymi natrętami!!!
Przy napisaniu posta korzystał ze strony dr H. Różańskiego https://rozanski.li/615/scrophularia-tredownik-w-praktycznej-fitoterapii/
